22 marca 2014 – dwie rodziny już w ulach.

Wszystko odbyło się w słoneczne, sobotnie popołudnie – umówiłem się z gospodarzem na okolicę godziny 15. Na miejscu zastałem 70 uli, wielkopolskich i warszawskich, gospodarz z uwagi na wiek postanowił pozbyć się 20 z nich. Przywiezione ule zostały postawione na miejscu tych, z których miałem zabrać rodziny i po 5 minutach ramki zostały przełożone ze starych do nowych uli. Przy okazji odbyłem swój pierwszy przegląd – rodziny wybudzone, zbierają już pyłek, a matka czerwi. Na 9 ramek na jednej był czerw kryty, na kolejnej czerw odkryty a na pozostałych zasklepiony pokarm, świeży pyłek i nakrop przyniesiony z iwy. W każdej rodzinie jest wyhodowana w pasiece dwuletnia matka (CAR). Po przełożeniu ramek ule zostały na swoim miejscu do zachodu słońca (część pszczół była w terenie, sukcesywnie wracały do ula), a ja w tym czasie obejrzałem pracownię. Gospodarz stosuje ramki pracy, twierdząc że to eliminuje w jego przypadku problem rójek, a dodatkowo zmniejsza ilość roztoczy warrozy. Pozwala wygryźć się pierwszemu pokoleniu trutni, każde kolejne ramki pracy z czerwiem trutowym likwidując. Czytałem o tej metodzie, skoro sprawdziła się w przypadku tych rodzin sam będę ją stosował.

Ule dotarły na miejsce docelowe około godziny 21, następnego dnia rano przy wylotku było już tłoczno, o 9 rano pszczoły nosiły pyłek z okolicznych wierzb.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Prace w pasiece. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.