maj – działo się….

W maju działo się tyle, że nie miałem czasu i głowy do pisania czegokolwiek, wszystko oczywiście przez pszczoły… A zaczęło się w długi weekend majowy kiedy postanowiłem założyć kraty odgrodowe na wylotki obu uli. Przy okazji przeglądu nic nie zapowiadało mających nadejść komplikacji, ul pracował jak do tej pory, wszystkie ramki obsiadane były na czarno przez pszczoły, był czerw kryty i niekryty więc nie przejąłem się faktem, że nie wypatrzyłem matek. Tłumaczyłem sobie, że w takiej ilości pszczół jest to po prostu trudniejsze.

Przegląd 17 maja 2014

Dwa tygodnie później, 17 maja  zobaczyłem na pobliskim świerku chmurę pszczół – roją się pomyślałem, ale zanim zdążyłem się przebrać i złapać za aparat pszczoły zaczęły wracać do ula.

 

Potem było już tylko gorzej. Otworzyłem ule, a w każdym po kilkanaście mateczników których dwa tygodnie wcześniej nie było. Zerwałem je wszystkie, matek nadal nie znalazłem ale tłumaczyłem sobie to tak samo jak poprzednio – dużo pszczół, łatwo przeoczyć nawet oznakowaną matkę, przecież w kwietniu też mi się to zdarzało, a matka i tak była w ulu. Uznałem, że planowały znaleźć sobie inny dom i przygotowywały się do tego jak potrafiły najlepiej. Myliłem się, ale skąd mogłem przypuszczać, że mimo obcości czerwiu odkrytego w ulu już nie było matki?

Przegląd 24 maja 2014

Kolejny przegląd, tydzień później 24 maja – w ulu z żółtą dennicą nie było już czerwiu odkrytego czyli w ulu nie było też matki. W drugim ulu jak mi się wydawało był jeszcze całkiem młody czerw odkryty więc to uśpiło moją czujność.

Poszukiwania matki.

Wcześniej planowałem pozyskać matki z linii CAR AGA z Krosna, ale z właścicielem pasieki nie udało mi się mimo kilku prób skontaktować więc zacząłem szukać innego źródła. I tak trafiłem do pasieki hodowlanej Mellifera pani Marii Gembali. Okazało się, że pasieka pracuje także w weekendy więc postanowiłem pojechać i przywieźć matkę osobiście. W taki sposób kilka godzin później miałem już pudełeczko z matką linii PRIMA inseminowanej materiałem trutni z linii GEMA. Przy okazji wizyty w pasiece szczerze się zdziwiłem, że ogród i placyk zabaw dla dzieci sąsiadują z ulikami, a po całym ogrodzie latają pszczoły. Uznałem to idealne potwierdzenie opisu cech tej linii – pszczół łagodnych.

Przesiewanie pszczół 25 maja 2014

Pozyskanie matki to najprostsza część całej procedury, kłopot z tym że nowa matka musi zostać zaakceptowana przez pszczoły obecne w ulu. Aby mieć 100% pewności, że w ulu nie ma innej matki musiałem przesiać pszczoły przez kratę ogrodową. Cała procedura przebiegła całkiem sprawnie, udało mi się wyrzucić wszystkie pszczoły na rozłożoną płachtę materiału omiatając plastry miotełką i przenosząc je już bez pszczół do korpusu pod kratę odgrodową. Po kilkunastu minutach połowa pszczół była już w ulu. Na kracie zostały trutnie i młoda matka, musiałem ją niestety zlikwidować bo przy zastosowaniu kraty na wylotku nie miała szans na naturalne unasiennienie się.

Podawanie matki 25 maja 2014

Kilka godzin później otworzyłem ul ponownie żeby podać matkę. Wybrałem plaster znajdujący się w środku gniazda, wyciąłem w plastrze otwór odpowiadający rozmiarowi klateczki i przymocowałem ją w tym miejscu drucikiem do drutowania ramek. Zadowolony zamknąłem ul i postanowiłem poczekać do kolejnego weekendu. Nie wiedziałem że popełniłem błąd, duży błąd.

Przegląd 31 maja 2104

Przez tydzień nie zaglądałem do ula żeby nie stresować nowej matki. Bardzo się zdziwiłem gdy wyjąłem ramkę aby usunąć klateczkę a tam – matka razem z pszczołami. Okazało się, że nie wyłamałem plastikowej blokady uniemożliwiającej pszczołom z ula uwolnienie nowej matki. Napoiłem pszczoły w klateczce i ponownie umocowałem klateczkę w plastrze po czym umieściłem w ulu.

Drugi ul okazał się także być bezmateczny. Zero czerwiu odkrytego, kolejne mateczniki ratunkowe. Zerwałem je i pojechałem po kolejną matkę. Procedura podawania identyczna jak tydzień wcześniej, tym razem pamiętałem o wyłamaniu blokady z klateczki…

Przegląd 7 czerwca

Dzisiaj zrobiłem kolejny przegląd żeby sprawdzić czy matki zostały przyjęte. Pełen sukces, obie matki spacerują po plastrach. Nie chciałem niepotrzebnie ich niepokoić więc przegląd ograniczyłem do szybkiego sprawdzenia czy nie ma mateczników i zamknąłem ule. Nie sprawdzałem czy matki czerwią, wstrzymam się z tym do następnego tygodnia. Za to nadstawki robią się coraz cięższe 🙂

Podsumowanie

Przez cały maj zastanawiałem się co spowodowało te komplikacje? Czy za późno założyłem kratki odgrodowe na wylotkach i matki się wyroiły? A może zostały zgryzione przez pszczoły? Pocieszający jest fakt że w tym roku ponoć wszyscy pszczelarze mają problemy z rójkami. Przez wczesną i ciepłą wiosnę rodziny bardzo szybko się wzmocniły i w ulach zrobiło się zbyt tłoczno co w połączeniu z wysokimi temperaturami najprawdopodobniej sprowokowało pszczoły do ucieczek. I tutaj wytłumaczę skąd te kraty na wylotkach – obawiałem się że nie będę w stanie poradzić sobie z odławianiem rójek więc postanowiłem zminimalizować prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Krata pozwala przecisnąć się przez nią pszczole zbierającej nektar jednak królowa z racji swoich rozmiarów nie jest w stanie opuścić ula i pociągnąć za sobą roju.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.