Koniec lutego, zaglądam do uli po raz pierwszy.

Końcówka lutego była bardzo ciepła, w poprzedni weekend było słonecznie, ponad 10 stopni i udało mi się zaobserwować oblatujące się po zimie pszczoły. Dzisiaj, 28 lutego jest raczej pochmurno i choć temperatura oscyluje w okolicy 10 stopni to mimo wszystko postanowiłem zajrzeć do uli. Jest za zimno żeby otwierać korpusy, jedyne co zrobiłem to posprzątałem dennice. Mam dodatkową dennicę więc sprzątanie polegało na szybkim przestawieniu korpusu na czystą dennicę, uprzątnięciu starej i ponownej zamianie. Wszystko to po to aby nie wyziębić gniazda. W żółtej było około szklanki obsypanych pszczół, w niebieskiej jakieś dwie szklanki. Po uprzątnięciu martwych pszczół przymknąłem dolne wywietrzniki (moje dennice od Burnata mają kratki wentylacyjne w dnie) i odstawiłem ule na miejsce. Przy przestawianiu korpusów pszczoły dały o sobie znać głośnym basowym brzęczeniem, znaczy się że przetrwały zimę. Postanowiłem zaryzykować i je podkarmić ciastem. Prognozy pogody są bardzo optymistyczne, na rosnącej nieopodal Iwie pojawiły się już bazie więc doszedłem do wniosku że za miesiąc, początkiem kwietnia powinny mieć już co zbierać. Cykl rozwojowy pszczoły to 3 tygodnie, a po kolejnych 3 bedą gotowe do zbierania pokarmu uznałem więc, że nie warto zwlekać. Do każdej z podkarmiaczek położyłem około 250g ciasta miodowo cukrowego. Pszczoły natychmiast je wyczuły i zanim zdąrzyłem przykryć ul daszkiem kilka już zabrało się do konsumpcji.

Poniżej zdjęcia dennic pokazujące ile pszczół obsypało się w każdym z uli.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Prace w pasiece. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.